Babyliss Brush & Style 2735E - pierwsze wrażenia


Witajcie!
Jak już wczoraj wspomniałam, kupiłam nowe urządzenie do niszczenia włosów (a może i nie). Jest to suszarko-lokówka firmy Babyliss, którą widać na zdjęciu.


W dzisiejszym poście oprócz krótkiego opisu produktu, pokażę także efekty mojego pierwszego razu z loko-suszarką.


Ze strony producenta

"Brush & Style 1000W - 2735E
Obrotowa loko-suszarka Babyliss 2735E, w swojej kategorii produktów jest od lat numer 1 na świecie! Prawdziwa rewolucja w samodzielnym układaniu włosów. Układanie włosów trwa tylko kilka minut, nie wymaga wysiłku, a efekt jest porównywalny ze stylizacją uzyskaną w dobrym salonie fryzjerskim. Babyliss 2735E w tym samym czasie suszy i podkręca włosy, podnosi je u nasady i nabłyszcza (funkcja jonizacji). Jej obrotowa głowica (obroty prawo/lewo), została pokryta ceramiczną powłoką, która chroni włosy przed działaniem wysokiej temperatury. Oferowana w zestawie z szeroką szczotką do modelowania włosów długich i półdługich ( 50 mm), węższą ( 20 mm), do modelowania włosów krótszych lub pocieniowanych, końcówką prostującą oraz koncentratorem do precyzyjnej stylizacji włosów. Mając 2735E można zapomnieć o wizytach u fryzjera!

• Moc 1000 W
• Ergonomiczna głowica prostująca (zęby ceramiczne)
• Tensio Control System®: 4 ustawienia
• 50 mm ceramiczna szczotka obrotowa
• 20 mm okrągła szczotka z włosiem dzika
• Koncentrator
• Jonizacja
• 2 prędkości/temperatury + chłodny nawiew
• Przechylany filtr tylny
• Obrotowy kabel
• Etui"

Tak jak w powyższym opisie oprócz obrotowej szczotki w zestawie dostajemy jeszcze 3 inne końcówki, w tym drugą szczotkę z naturalnym włosiem, która nie wykonuje już takich rotacyjnych ruchów, koncentrator, dzięki któremu z lokówki możemy zrobić sobie suszarkę oraz końcówkę wyglądającą jak grzebień, służącą do wygładzania i prostowania włosów.
Dodatkowo w pudełku znalazło się etui, w którym mieszczą się wszystkie końcówki, a na obrotową szczotkę jest nawet "ochraniacz", oraz samo urządzenie. Tak  to właśnie wyglądało po wyjęciu z opakowania (nie licząc rozrzuconego kabla):


Jak widać etui jest przeogromne i zmieści się tam jeszcze masa innych rzeczy, ale przynajmniej poszczególne części nie będą walać się po walizce.
Cena takiego zestawu to 229zł.

Urządzenie posiada 3-stopniową regulację temperatury: chłodny nawiew, przy którym niestety nie działa obrotowa szczotka i dwie opcje ciepłego/gorącego nawiewu.
Powyżej "włącznika" znajduje się dioda sygnalizująca, czy funkcja jonizacji jest włączona (świeci wtedy na zielono) oraz dwa przyciski, służące do sterowania obrotową szczotką (działają tylko wtedy, kiedy jest ona zamontowana).


W mojej dzisiejszej próbie nie korzystałam z dwóch końcówek, gdyż stwierdziłam, że nie wprowadzają nic innowacyjnego. Były to mała, nieobrotowa szczotka, no i koncentrator. Nie chciało mi się suszyć tym urządzeniem, bo ma tylko 1000W mocy, a moja suszarka 1700/2200W, więc zajęłoby mi to 2 razy tyle czasu. Funkcję jonizacji moja suszarka również posiada. A druga szczotka jest prawie identyczna jak w starej lokówce, różni się jedynie tym, że ma naturalne włosie (dzika).


Najważniejszym elementem zestawu jest oczywiście gruba szczotka, która po podłączeniu do urządzenia obraca się w osi pionowej w jedną bądź drugą stronę. Kierunek obracania zależy od przycisku, który naciśniemy, w związku z czym szczotka wykonuje ruch rotacyjny tylko wtedy, kiedy mamy palec na jednej ze strzałek - inaczej szczotka się nie porusza.


Początkowo miałam pewne problemy z wyborem przycisku, który powinnam nacisnąć, żeby włosy odpowiednio nawinęły się na szczotkę, albo po prostu przypadkowo dotykałam nie tego co trzeba.
Przyznaję, że do użytkowania tej funkcji loko-suszarki potrzeba pewnej wprawy, ale po chwili nie jest to takie trudne jak początkowo się wydawało.

Kolejną końcówką, która zwróciła moją uwagę, była ta prostująca. Posiada ona na górze pokrętło z tajemniczymi numerkami: 1,2,3,4. Szczerze mówiąc, nie widziałam żadnej różnicy po przekręceniu owego pokrętła, musiałam więc poszukać w mini-instrukcji jakiejś wskazówki. Okazało się (po obejrzeniu mini-obrazków, że wybór ustawienia zależy od typu naszych włosów - nr. 1 odpowiadał włosom dość prostym, ale spuszonym włosom, 2 - lekkim falom, 3- kręconym włosom, a 4- włosom czarnoskórej kobiety (a przynajmniej tak było na zdjęciu, chodzi o te takie maleńkie loczki).

To właśnie to cudo:


Byłam bardzo mile zaskoczona jej działaniem (które zapewne jest zasługą jonizacji i jednoczesnego czesania). No i ten zimny nawiew! Końcówka wtedy nie traci żadnych właściwości.

Dzisiejsza pielęgnacja i efekty na włosach

W związku z tym, że jutro będę farbować czerwoną partię włosów, ograniczyłam dziś moją pielęgnację do: odżywki Garnier AiK przed myciem na kilka minuta następnie umycia mocniejszym szamponem (Garnier Morela i migdały). Następnie zabezpieczyłam końcówki serum Garnier Fructis Goodbye Damage i całość spryskałam mgiełką Glisskur Oil Nutritive. Podsuszyłam całe włosy zimnym nawiewem suszarki i rozczesałam je Tangle Teezerem.
Później przystąpiłam do zapoznawania się z moim nowym urządzeniem. Na pierwszy ogień poszła końcówka obrotowa, którą starałam się trochę "podnieść" włosy.
Potem znowu spryskałam włosy mgiełką i końcówką prostującą ujarzmiłam odstające włoski. Byłam zachwycona! Włosy były gładkie, sypkie i nie było puchu. Stan taki utrzymał się cały dzień. Przed robieniem zdjęć przeczesałam włosy Tangle Teezerem... no i powyżej ramion pojawił się lekki puch. Mimo wszystko efekt wygładzenia jest widoczny.



Chyba szczotka prostująca stanie się jednym z moich ulubionych stylizatorów.

A tak wyglądały po paru godzinkach w koczku ślimaczku, nie czesałam, bo nic by z fal nie zostało.

Odchyliłam głowę do tyłu.
Pomarańczowe refleksy, nie licząc lewej strony, gdzie widać kawałek spranej czerwonej partii, to wina zachodu słońca.


Jak podobają Wam się efekty po pierwszym użyciu loko-suszarki Babyliss? Macie/chciałybyście taką mieć?

Pozdrawiam,

Komentarze

  1. Bardzo dobry efekt!
    ja mam taką suszarko lokówkę z rowenty, ale używałam jej tylko kilka razy, bo mama mi ją zabrała... u niej sprawdza się rewelacyjnie :D Można szybko wymodelować włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki.
      Było lepiej. Końcówka prostująca niesamowicie ujarzmiła odstające włoski, ale jak po kilku godzinach (po rozczesaniu za pomocą TT) zaczęły żyć własnym życiem to się zdenerowałam. :D

      Usuń
  2. Dzisiaj dostalam w prezencie i od razu wyprobowalam wszystkie koncowki. Mam pytanko kincowka do prostowania bardzo ciagnela mnie za wlosy i nie widzialam efektu gdy przekrecalam numerki. A jak u Ciebie ze stosowaniem tej koncowki. Dodam ze bardzo pomalu od nasady w dol przesuwam . Mize zle robie? Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nic nie ciągnęło. Po ustawieniu końcówki na "4" po prostu łatwiej moje włosy wchodziły na odpowiednie miejsce, ale na "1" również nie miałam żadnych problemów.
      Mam nadzieję, że nie zapomniałaś dokładnie rozczesać włosów przed jej użyciem? No i osobiście używałam tej końcówki na suchych lub prawie suchych włosach. Wydaje mi się, że z wilgotnymi mogłabym mieć problem. :)

      Usuń
  3. Dziekuje za odpowiedz wlosy mialam rozczesane porządnie i pasma były suche. Będe próbować. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczotka BaByliss ma dużą powierzchnię, dzięki czemu jest w stanie wyprostować duże pasma włosów za jednym pociągnięciem. Mozna zaoszczędzić dużo czzasu zwłaszcza gdy szykujemy się do pracy)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię produkty tej marki.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty