Niedziela dla włosów (2)
Witajcie!
Dzisiejsza niedziela mija w świątecznie-rodzinnej atmosferze. Znalazłam jednak trochę czasu na rozpieszczanie moich włosów, dlatego też dziś kolejny post z serii "niedziela dla włosów".
Jakich kosmetyków użyłam?
- Oleje: z awokado (Bielenda)
- Szampon: Syoss Oleo Intense
- Odżywka: Syoss Oleo Intense
- Maska: Argan Vitamin Mask Treatment + siemię lniane
- Zabezpieczanie: Glisskur Liquid Silk, jedwab Green Pharmacy
Pielęgnacja
Moja niedziela dla włosów zaczęła się już w sobotę, kiedy to postanowiłam przygotować sobie "odżywkę" z siemienia lnianego. Do garnka wsypałam dwie łyżki siemienia lnianego i gotowałam dopóki nie zaczęło gęstnieć. Odcedziłam ziarenka, a powstały glutek odstawiłam do ostudzenia (i stała tak aż do niedzieli). Wieczorem nałożyłam na długość olej z awokado (Bielenda). Po całonocnym olejowaniu umyłam głowę szamponem Syoss Oleo Intense. Następnie nałożyłam na chwilę odżywkę Syoss Oleo Intense (chcę ją zużyć) i spłukałam.
Nadeszła pora na siemię. Wymieszałam je z maską Argan Vitamin Treatment, żeby łatwiej się ją nakładało. Mieszankę trzymałam na głowie około godziny, po czym spłukałam ją zimną wodą.
Na koniec zabezpieczyłam końce jedwabiem Green Pharmacy i spryskałam włosy mgiełką Glisskur Liquid Silk. Włosy wysuszyłam suszarką ciepłym, a potem zimnym nawiewem.

Skład maski
Efekty
Bogactwo kolorów na mej głowie. Grzywkę mam po części turkusową, niebieską i czerwonawą, resztę jak widać. W tym tygodniu będę farbować włosy, więc powróci czerń na górze i czerwona grzywka oraz końcówki (chociaż na chwilę, gdyż ostatnio, jak nigdy, szamponetka wypłukała się po tygodniu).
Jak mijają Wam święta?
EDIT:
Wrzucam zdjęcie moich kolorów na głowie, oczywiście trochę przekłamane, ale chodzi oczywiście o ilość odcieni... :)











Też mam olejek Bielendy Awokado, nie jestem zbytnio z niego zadowolona, używam go głównie dodając do oleju z pestek winogron, albo wcierając w końce :) Ja nie miałam za dużo czasu, ale "niedziele" dla włosów urządziłam sobie wczoraj, tyle że skromną :(
OdpowiedzUsuńBardzo Ci służy taka pielęgnacja, moje włosy niestety nie lubią mnóstwa fajnych składników i się buntują. Kurczę, marzy mi się taki kolorek..
OdpowiedzUsuńJa jeszcze nie jestem pewna, jakiego składnika mogą nie lubić moje włosy. Ogólnikowo skalp nie polubił szamponów Alterry i Babydream.
UsuńKtóry dokładnie kolor Ci się marzy? :)
Turkus, którego tu za bardzo nie widać jest bardzo ładny, ale wygląda nieestetycznie w połączeniu z wypłowiałym czerwonym. ;D
Oj, kochana, mam to samo. Byłam długo załamana, bo mój skalp wszystkim idealnie delikatnym szamponom mówił "nie". Przestałam walczyć, nie unikam już sls, Marzy mi się turkus! w ogóle od jakiegoś czasu strasznie podobają mi się pastele na włosach, ale jak sobie pomyślę, co moje włosy musiałby przejść to aż mnie głowa boli.;D
UsuńJa postanowiłam wrócić do szamponu sprzed "włosomaniactwa" i od razu skalp się ucieszył, a włosy wyglądają trochę ładniej.
UsuńWłaściwie te najciemniejsze w tej chwili fragmenty włosów są zdrowe, bo już parę lat temu odstawiłam prostowanie całych włosów. Właściwie nie wiem, czemu to robiłam, bo przecież jak wysuszę są proste. A używałam normalnie szamponów z SLES. Zresztą o tym będzie w pierwszej części włosowej historii, którą tworzę od 2 dni, może kiedyś ją skończę. ;)
Na pewno chętnie ją zobaczę. :) Cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga, bo mam wrażenie, że nasze włosy są trochę podobne. Uważam w sumie, iż taka typowo naturalna pielęgnacja nie zawsze jest dobra, u mnie na pewno się nie sprawdza. ;D nie dajmy się zwariować. ;)
UsuńAle fajnie miałaś to zrobione. :D
OdpowiedzUsuńWciąż mam. Tak się kończy użycie mahoniowej szamponetki na końcówkach, które wciąż są mocno turkusowe/niebieskie. Spróbuję z odcieniem intensywnie czerwonym, z którego częściej korzystałam. Powinien złapać lepiej. :)
UsuńMrrr, turkus. Tęsknię za nim na głowie.
OdpowiedzUsuńWłaśnie trzyma się ten kolor na końcówkach już miesiąc. Ładny jest, ale po pierwsze: już nie mam tonera, a po drugie: ponoć ładniej mi w czerwonym. :)
Usuń