Niedziela dla włosów (35) - płukanka kawowo-kakaowa
Witajcie!
Sesja trwa, ale na szczęście został mi już tylko 1 egzamin. Później wszystko powinno już wrócić do normy, włącznie z moją włosową pielęgnacją, która przez ostatni miesiąc była dosyć uboga.
Dzisiaj postanowiłam spróbować płukanki kawowej, ale ze względu na zapach, który mi się nie spodobał, dodałam do niej kakao.
Obiecałam sobie, że po akcji zapuszczania (a może i wcześniej, zastanowię się) pozbędę się mojego cieniowania, chociaż w połowie. Byle końcówki były gęstsze. :))
A z przodu wygląda to tak:
Pozdrawiam,
Sesja trwa, ale na szczęście został mi już tylko 1 egzamin. Później wszystko powinno już wrócić do normy, włącznie z moją włosową pielęgnacją, która przez ostatni miesiąc była dosyć uboga.
Dzisiaj postanowiłam spróbować płukanki kawowej, ale ze względu na zapach, który mi się nie spodobał, dodałam do niej kakao.
Jakich kosmetyków użyłam?
- Szampony: Biovax Latte
- Odżywki: Biovax BB Naturalne Oleje
- Maski: Biovax Latte
- Oleje: oliwa z oliwek, olej kokosowy
- Zabezpieczanie: Bioelixire Argan Oil
- Inne: kawa, kakao, sok z cytryny
Pielęgnacja:
- Dziś rano na wilgotne włosy nałożyłam maskę: łyżka Biovaxa z proteinami mlecznymi + łyżeczka oliwy z oliwek + łyżeczka oleju kokosowego + kilka kropel soku z cytryny.
- Po około godzinie chodzenia w czepku na głowie, umyłam skalp szamponem Biovax Latte.
- Na długość włosów nałożyłam odżywkę Biovax BB Naturalne Oleje.
- Wypłukałam dokładnie włosy chłodną wodą i polałam je płukanką kawowo-kakaową (Do kubka wsypałam łyżkę kawy, wlałam wrzątku do około 1/3 wysokości kubka, po chwili wymieszałam i przelałam napar przez sitko, następnie po powąchaniu tego co mi wyszło stwierdziłam, że zapach mi się nie podoba. Ja nie lubię kawy, to dlatego. Wymyśliłam zatem, że mogę dodać do tego wszystkiego kakao. Powtórzyłam operację z kubkiem i wrzątkiem, ale tym razem nie musiałam już przecedzać i dolałam kakao do kawy. ;) Dolałam trochę zimnej wody, żebym bezpiecznie mogła potem zanieść to na górę. Zostawiłam mieszankę do ostygnięcia. Jak już nadszedł czas mycia, zabrałam miskę do łazienki i dopiero tam dolałam chłodnej wody, wypełniając całą miskę.)
- Po osuszeniu włosów ręcznikiem, zabezpieczyłam końcówki serum Bioelixire.
- Włosy wysuszyłam suszarką zimnym nawiewem i rozczesałam je szczotką z włosia dzika, a potem Tangle Teezer'em.
Efekty:
Włosy po płukance były oczywiście sztywne, ale gdy je wysuszyłam zrobiły się takie "misiate", ale jednocześnie gładkie, że mogę je dotykać cały dzień. :DObiecałam sobie, że po akcji zapuszczania (a może i wcześniej, zastanowię się) pozbędę się mojego cieniowania, chociaż w połowie. Byle końcówki były gęstsze. :))
A z przodu wygląda to tak:
No-makeup i przedni aparat, prawie jak kalkulatorem
Grzywka do podcięcia.
Próbowałyście kiedykolwiek płukanki kawowej albo kakaowej?
Pozdrawiam,






piękne:)
OdpowiedzUsuńDziękuję. :)
UsuńNie próbowałam takiej płukanki, ale po Twoim poście mam na ochotę wypróbować:)
OdpowiedzUsuńWarto spróbować, u mnie kakao zawsze sprawia, że włosy są mega miękkie. :)
UsuńKiedys probowalam plukanki kawowej, ale z kakao jeszcze nie ;) Twoje wlosy wygladaja bardzo ladnie i ta dlugosc, super :)! Z cieniowania i ja chcialam zejsc, ale u mnie to raczej nieosiagalne ;/
OdpowiedzUsuńTwoje włosy z niedzieli na niedzielę wyglądają coraz piękniej :)
OdpowiedzUsuńjedyna płukanka jakiej używałam to octowa ;/ chętnie spróbuję tej kawowej bo ja uwieeelbiam zapach kawy :D fajny pomysł z tym kakao
OdpowiedzUsuńNigdy nie próbowałam tej płukanki bo mogłoby to skończyć się dla mnie źle ;D ale u Ciebie bardzo ładny efekt :)
OdpowiedzUsuńJaka cudowna tafla! :) Takiej płukanki jeszcze nie stosowałam, zresztą w ogóle rzadko je robię ;)
OdpowiedzUsuńefekt zapiera dech:)
OdpowiedzUsuń