Niedziela dla włosów (22) - maska przepisu Anwen
Witajcie!
Moje włosy ostatnio raczej mają się dobrze. Odkryłam przyczynę puchu i wróciłam do pewnego elementu ze starej pielęgnacji, jest mega kontrowersyjny, ale o tym kiedy indziej.
W tym tygodniu kupiłam naftę i postanowiłam ją wypróbować. Szukając pomysłów co z nią zrobić, oczywiście dotarłam na bloga Anwen i odnalazłam jej przepis na domową maseczkę.
Jakich kosmetyków użyłam?
- Szampony: Biovax Naturalne Oleje
- Odżywki: Nivea Long Repair
- Oleje: oliwa z oliwek, olej lniany, olej rycynowy
- Maska: Biovax Naturalne Oleje
- Zabezpieczanie: jedwab Green Pharmacy, mgiełka Glisskur Oil Nutritive
- Inne: miód, sok z cytryny, nafta z pokrzywą firmy Anna, żółtko, tabletki z tranem
Przepis na maskę:
Oto mój trochę zmodyfikowany przepis:
- 2 łyżeczki maski Biovax Naturalne Oleje
- żółtko
- łyżeczka miodu
- pół łyżeczki oliwy z oliwek
- łyżeczka oleju rycynowego
- kilka "psików" nafty
- kilka kropel soku z cytryny
- 2 kapsułki tranu (olej z wątroby rekina)
W moim przepisie przede wszystkim nie użyłam skrobi ziemniaczanej, której moje włosy raczej nie lubią. ;)
Pielęgnacja:
- Wczoraj wieczorem nałożyłam na włosy olej lniany.
- Dziś rano spłukałam olej ciepłą wodą i na długość włosów nałożyłam maskę z powyższego przepisu.
- Po ponad 2 godzinach wypłukałam włosy letnią wodą, umyłam głowę szamponem Biovax Naturalne Oleje i nałożyłam na nie odżywkę Nivea Long Repair.
- Na koniec spłukałam dokładnie włosy chłodną wodą.
- Zabezpieczyłam końce (włosy od ucha w dół) jedwabiem Green Pharmacy i spryskałam całe włosy mgiełką.
- Włosy rozczesałam przy pomocy TT i wysuszyłam suszarką zimnym nawiewem.
Efekty:
Włosy dzisiaj były idealne w dotyku. Na zdjęciu wyszły trochę gorzej. Szczególnie końce, którym jakby brakowało dociążenia. Jedwab Green Pharmacy chyba nie pomaga im trzymać się prosto i sterczą we wszystkie strony.Muszę jeszcze raz spróbować nakładać olej na włosy po myciu. Wtedy może końcówki będą ładnie dociążone.
Próbowałyście kiedyś nafty w pielęgnacji włosów?
Pozdrawiam,




Jaka piękna, zachwycająca tafla :)
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńNiestety końcówki nie zawsze chcą współpracować. ;)
Spróbuj z tym olejem po myciu, ja zawsze daję 2-3 kropeki i włosy są fajnie dociążone. U Ciebie, mimo, że końcówki nie chcą współpracować, to efekt i tak jest świetny (ale to tylko moje zdanie, ja uwielbiam takie proste i błyszczące włosy jak Twoje :D).
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że olej te końcówki dociąży. Chociaż wydaje mi się, że kiedyś próbowałam arganowego po myciu i wciąż były lekkie. :D
UsuńA właśnie one raz są proste, a raz nie. Mają humorki.
Ach, i używałam kiedyś nafty, ale bodajże na przesuszoną skórę głowy... Było to ładnych parę lat temu i jedyne co pamiętam, to to, że trudno było ją zmyć z włosów i skalpu, ale były za to dobrze nawilżone i błyszczące ;)
OdpowiedzUsuńJa na skalp nie nakładałam tej maski. :D Ani nafty.
UsuńNo właśnie z tym nawilżeniem było w tą niedziele doskonale, włosy były takie "mięsiste" :)
Na zdjęciu wyglądają pięknie :) Moja mama używa nafty i jest zachwycona. Ja zamierzam kupić naftę jak coś wykończę z moich kosmetyków do kłaczków, bo mam tego zdecydowanie na dużo;/
OdpowiedzUsuńDziękuję. :)
UsuńJa raczej bardzo dużo kosmetyków nie kolekcjonuję, więc mogłam sobie pozwolić na coś dodatkowego.
Bardzo fajny przepis, musiałam go gdzieś przeoczyć na blogu Anwen. No i super efekt na Twoich włosach, bardzo ładnie błyszczą:)
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńZnalazłam go poprzez słowo kluczowe "nafta", dość stary ten przepis, więc można przeoczyć. :)
A co do skrobi to własnie ja mam zamiar wypróbować.. jakoś wczesniej nie było okazji:)
OdpowiedzUsuńhttp://szmaragdowy-deszcz.blogspot.com/
No u mnie średnio się ona sprawdza, ale warto próbować. :)
Usuń